THOMAS KESSLER „CLOSE TO SILENCE”. Recenzja płyty niemieckiego kompozytora

Wydana w styczniu tego roku płyta THOMASA KESSLERA pt. „Close to Silence” przyniosła zbiór zremasterowanych, publikowanych w latach 2021-22, singli z muzyką fortepianową.

Materiał na nią był inspirowany, jak mówi artysta, twórczością impresjonistów z początku XX wieku, takich jak Debussy i Satie. Dodajmy, że Kessler współpracował z artystami ze wszystkich kontynentów i muzykami z zespołów Dissidenten, King Crimson, Can i Kraftwerk.

Materiał zawarty na „Close to Silence” dostępny jest w serwisach streamingowych Quobuz, Tidal i Spotify, pliki mp3, FLAC i WAV można też kupić w serwisie → BANDCAMP. Dla miłośników fizycznych wydań Thomas przygotował coś szczególnego: limitowaną do 50 sztuk wersję na CD-R.

THOMAS KESSLER „CLOSE TO SILENCE”

Wydawca: Hypersensitive Records
Format: Limited Edition CD-R, FLAC/WAV 16/44,1
Premiera: 21 stycznia 2022
Słuchał: WOJCIECH PACUŁA

Jakość dźwięku: 10/10

Wyróżnienie: BIG RED BUTTON

www.THOMASKESSLER.com

Daniel Weiss, właściciel firmy Weiss, specjalizującej się w studyjnych urządzeniach masteringowych, w wywiadzie, który przeprowadziłem z nim na potrzeby testu przetwornika D/A DAC502, w pewnym momencie powiedział, że sposób dystrybucji muzyki w postaci plików jest fantastycznym pomysłem. Problemem jest natomiast to, że muzycy zazwyczaj otrzymują za swoja muzykę groszowe pieniądze. A Weiss, jak mało kto wie, co mówi. Jego przetworniki analogowo-cyfrowe i cyfrowo-analogowe, jak i inne urządzenia masteringowe, można spotkać w najlepszych studiach na świecie. Cała ich szafa znajduje się w studiach Abbey Road i to z ich pomocą powstają instrumentalne części soundtracków Star Wars. To jego przetworniki i urządzenia studyjne zostały wykorzystane do masteringu albumu Random Access Memories grupy DAFT PUNK (2013).

Tym bardziej zdziwiło mnie to, co napisał mi Thomas Kessler, kiedy wymienialiśmy maile. Po lekturze mojego wstępniaka zatytułowanego Future nostalgia stwierdził, że streaming wcale nie jest czymś złym. I że wprawdzie na YouTube, gdzie niecały miesiąc temu otrzymał certyfikat Offical Youtube Artist Channel, miał niewiele ponad 200 followersów, to jednak ceni sobie ten kanał komunikacji z nami, ludźmi słuchającymi muzyki.

Muzyk

THOMAS KESSLER jest kompozytorem, producentem i – jak sam  sobie mówi – „rzeźbiarzem dźwięków” (ang. sound sculptor), pochodzącym z, leżącego w Niemczech, Düsseldorfu. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w wieku dziewięciu lat i, jak mówi, „chwilę później”, wraz ze swoim bratem, nagrał na magnetofonie pierwsze utwory. Gra głównie ze słuchu. Swoją własną muzykę, kontynuuje, zaczął komponować w dość przypadkowy sposób, dla przyjemności płynącej z eksperymentowania z dźwiękami.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM

Po kilku latach gry w różnego rodzaju zespołach rockowo-jazzowych i popowych, w połowie lat 80. założył swój własny, Thomas Kessler Group. W latach 90. koncertował z zespołem DISSIDENTEN, z którym współpracował wówczas amerykański saksofonista CHARLIE MARIANO. Zespół ten znany był ze współpracy z muzykami z Bliskiego Wschodu, Afryki oraz Indii.

Mniej więcej w tym samym czasie zaczął budować swoje własne studio „domowe”. Mówię „domowe”, ponieważ swoje nagrania podpisuje: „nagrane w domu”. Studio to miało mu pomóc, jak pisze w swoim „bio”, utrzymać pełną kontrolę nad całym etapem produkcji, od nagrania przez miks do masteringu. Dzięki temu nawiązał współpracę z muzykami zespołów King Crimson, Traffic, Can i Kraftwerk. Jako producent współpracował z mistrzami gitary na ich solowych albumach, Ulli Bögershausenem i Sungha Jungiem.

Muzyka

W roku 2020, a więc w głębokim lockdownie, odcięty od kontaktu ze światem zewnętrznym, powrócił do fortepianu i muzyki solowej. W sierpniu tego roku zaprezentował pierwsze nagranie z serii Piano Diaries.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM

Historia tych „pamiętników” sięga roku 2011. Kessler, jak mówi, nigdy nie uważał się za pianistę. W wieku 49 lat postanowił jednak powrócić do instrumentu, od którego rozpoczął swoją przygodę z muzyką. Miał to być „coś bardzo czystego i osobistego, jak powrót do korzeni, coś w rodzaju dziennika muzycznego”. 2 stycznia 2011 zaczął publikować nowy utwór muzyczny, a kolejne pojawiały się w każdą niedzielę rano.

Jak pisał w 2012 roku, melodie te grane były na tym małym pianinku, które kupiła jego mama za pieniądze z jej konta oszczędnościowego, kiedy miał trzynaście lat. Jak mówi, to wykończone na wysoki połysk „mahoniowe piękno” było jego wiernym towarzyszem przez ostatnie dziesięciolecia. Dziś, choć trochę rozstrojony, wciąż stoi w ich mieszkaniu w Duesseldorfie, cierpliwie czekając na to, aż ktoś „zagra na nim podczas rodzinnych koncertów sypialnianych”. I to właśnie na tym pianinie powstała recenzowana płyta.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM

W 2011 roku mama Kesslera obchodziła 85. urodziny. Muzyk mówi:

(Była to) doskonała okazja do wręczenia jej tego projektu w prezencie w podziękowaniu za to, że – 35 lat wcześniej – jej prezent dla mnie był fortepianem, a nie koniem…

Nagrania z cyklu „Piano Diaries” były czymś w rodzaju „chwytania chwili” – spontanicznym wydarzeniem rejestrowanym przez muzyka za pomocą jego telefonu komórkowego. W 2020, osiem lat później, postanowił on do tego pomysłu powrócić. Tym razem chciał jednak, aby nabrały one nowego wymiaru sonicznego:

Chciałem, aby w w moich kompozycjach fortepianowych dźwięk wyszedł daleko poza czysty, niezmieniony idiom, jaki znamy z nagrań klasycznych. Choć wszystkie dźwięki na Piano Lullabies i Close To Silence narodziły się w fortepianie (bez udziału syntezatorów), to poddane zostały manipulacjom i modulacjom przestrzennym, czasem nawet z rytmicznymi liniami opóźniającymi. (…) Dzięki temu hybrydowemu systemowi fortepian/komputer udało mi się uformować obraz dźwiękowy, który emanuje intymnością i jednocześnie wydaje się, jakby był „większy niż realny”.
Nagranie

Płyta Close to Silence została zarejestrowana naniemal całkowicie zdemolowanym pianinie Yamaha z 1975 roku, stojącym w jego sypialni (to akustycznie sucha przestrzeń). To tam zresztą nagranie powstało. Edycja, miks i mastering to późniejsza praca w studiu Thomasa. Jego podstawą jest komputerowa stacja DAW (Digital Audio Workstation). Kessler stosuje jednak złozonym, cyfrowo-analogowy system (hybrydowy):

Do nagrań używam hybrydowego systemu, w którym dźwięk pianina dodawany jest do kilku symulatorów dźwięku fortepianu Steinway Model D, które sam dobrałem. To mój, jak to nazywam, „FrankenSteinway” 🙂
Nagranie ma wiele warstw i zaangażowałem do niego wiele filtrów, z mnóstwem edycji. Rdzeniem każdego utworu jest jednak pierwsze podejście (ang. first take). Jestem niemal pewien, że Glen Gould, ostatecznie perfekcjonista, wybrałby dzisiaj podobny tryb pracy 🙂
Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM

W skład tego hybrydowego systemu wchodzą:

⸜ Analog: Thermionic Culture Phoenix Mastering PLUS Tube Compressor + Maselec MEA-2 Parametric EQ

⸜ Cyfra: Fabfilter L2 True Peak Limiter + Fabfilter Pro-Q 3 Dynamic EQ

Sprzęt użyty do nagrania

⸜ DAW: Logic X/MacOS, nagranie 24 bity/96 kHz

⸜ Kolumny: Klein+Hummel o300 + Neumann KH810 Subwoofer

⸜ Słuchawki: STAX SR404/SRM II + Grace-Design m903 D/A

⸜ Mikrofony:

  • 2x Nohype Ribbon LRM-2b with Lundahl Transformers
  • 2x Schoeps Condenser MK-21
  • Brauner VM-1 Tube Condenser

⸜ Przedwzmacniacze mikrofonowe:

  • A-Design Pacifica (2x)
  • API 3124+ (4x)

Przetworniki cyfrowo-analogowe: Merging HAPI 8-kanałowe

Master Clock: MUTEC MC-3+ USB

⸜ Kable: Vovox

Wydanie

Nagrania Thomasa Kesslera najłatwiej znaleźć w jednym z serwisów streamingowych: Quobuz, Tidal lub Spotify. Sygnał ma jednak rozdzielczość charakterystyczną dla CD, to jest 16/44,1. Można też kupić pliki w serwisie Bandcamp, niestety nie wiem, w jakiej rozdzielczości.

Znacznie bardziej interesująca jest jednak jej postać fizyczna. To limitowana do 50 (!) sztuk płyta CD-R zapakowana w ekologiczne, składane ręcznie opakowanie. Na jego przedniej ściance muzyk nanosi nazwisko kupującego, datę, kolejny numer i podpisuje się. Tę strategię stosuje od jakiegoś czasu, bo w podobny sposób ukazały się Piano Diaries oraz Piano Lulabies z 2021 roku – pierwsza limitowana do 500 sztuk, a druga do stu. Obydwie zostały jednak wytłoczone na krążkach CD i otrzymały standardowe digipacki. Najnowszą płytę muzyk wydał we własnym wydawnictwie Hypersensitive Records.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM
Dźwięk

Płyta Close to Silence nosi ten tytuł nieprzypadkowo. Jest niebywale nastrojowa i „cicha”. W tym sensie „cicha”, że nie eksploruje terenów forte. Muzyk mówi, że jego muzyka fortepianowa „rzadko kiedy opuszcza zakres pianissimo i nigdy nie wychodzi poza mezzopiano. Brzmienie instrumentu na recenzowanej płycie jest więc bardzo intymne i bliskie. Słychać, że mikrofony umieszczone były bardzo blisko strun. Dało to zresztą ciekawe efekty w postaci skrzypów i stuków pedałów. Czasem brzmią one jak fortepian preparowany, choć nim nie są.

Chociaż… W drugim na płycie utworze Pempelfort 4am Kessler gra nie tylko za pomocą klawiszy, ale wydaje się również trącać struny bezpośrednio, palcami, grając na nich jak na harfie. To bardzo subtelny efekt, może mi się zresztą przyśnił. Ale to całkiem wyrazisty sen, może więc jednak tak było.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM

Jak mówię, brzmienie jest niebywale namacalne. To cecha szczególna nagrań pianistycznych ostatnich lat. Po raz pierwszy usłyszałem to już jakiś czas temu, przy okazji recenzji płyty Sea SŁAWKA JASKUŁKE, którą nagrał na pianinie stłumionym kołdrą, a ostatnio eksplorowane są przez moją ulubioną artystkę, HANIĘ RANI. Wydaje mi się, że takie właśnie kształtowanie dźwięku charakterystyczne jest dla produkcji, które wychodzą spod ręki CHRISA ALLENA (RY X, Ólafur Arnalds); zob.:YOUTH NOVELS Blue.

Jak się wydaje, to z jednej strony umiejętne operowanie efektami, a z drugiej użycie w przemyślany sposób kompresora (a przynajmniej tak to słychać). Dynamika tych nagrań jest jednak bardzo duża – różnica średnim i szczytowym poziomem sygnału, ukazywana na wyświetlaczu odtwarzacza plików Mytek Brooklyn Bridge jest zjawiskowa, jak w nagraniach firmy ECM.

To piękny dźwięk. Tym bardziej, że Thomas znakomicie operuje nastrojem, nigdzie się przy tym nie spiesząc. Jak pisze, uderza w klawisz i słucha rodzącego się i gasnącego dźwięku:

To mój sposób na okazanie szacunku dla tego instrumentu, który sam w sobie jest już dziełem sztuki. Uderzenie pojedynczej nuty, przytrzymanie pedału i stopniowe słuchanie zanikającego dźwięku – to często wystarcza. Jeśli chodzi o ten prostym entuzjazm dla instrumentu niewiele się zmieniło, odkąd zacząłem naukę gry na fortepianie.

Instrument ma nałożony efekty w postaci reverbu i delay’a o długim czasie wygaszania. Świetnie słychać to na początku utworu The Beauty Inside, który rozpoczyna się od naciśnięcia pedału, które to naciśnięcie brzmi, jakby to był dodatkowy instrument. Podobnie jest w Jaune. Tam z kolei dźwięk o którym mowa jest „wypuszczony” daleko w tył sceny. I chyba o to chodziło – aby instrument brzmiał jak mała orkiestra. Kameralna, blisko nas, intymna. Mimo że, jak mówię, pogłosy sugerują obecność dużego pomieszczenia.

Stephan Micus | foto: Rene Dalpra/ECM
⸜  System odsłuchowy “High Fidelity”

Utwory mają przy tym „ludzki” wymiar. Poza dwoma wyjątkami trwają mniej niż trzy minuty. Żadnego nudzenia, sztucznego wydłużania. Thomas zagrał to, co chciał, a kiedy utwór się kończył, to się kończył.

Jak zwykle, preferuję wydanie na CD. Brzmi ono, moim zdaniem jeszcze głębiej, jeszcze bardziej rozdzielczo. To paradoks, bo CD powstaje z plików hi-res, ale paradoks potwierdzany w kolejnych latach moich odsłuchów. Dlatego też, jeśli tylko macie państwo odtwarzacz CD – kupcie tę wersję. A jeśli odtwarzacza nie macie, to go kupcie, nawet dla tej jednej płyty. Nie pożałujecie.

Piękna płyta i znakomity dźwięk. Stąd wyróżnienie ˻ BIG RED BUTTON ˼

tekst WOJCIECH PACUŁA

foto Hypersensitive Records | Wojciech Pacuła

«●»

Poprzednie

Następne