Za parę dni The Big Creek Slim Band wydaje płytę w całości nagraną w domenie analogowej.
Uwieczniony na jej okładce Marc Rune, używający pseudonimu scenicznego Big Creek Slim, urodził się i wychował w Ikast, małym miasteczku w Danii. W 2008 roku podróżował po Stanach Zjednoczonych, grając muzykę i pisząc piosenki, co nakierowało jego karierę muzyczną na muzykę bluesową. Obecnie mieszka w Brazylii, w domku nad oceanem.
Wraz z międzynarodowym zespołem o nazwie The Big Creek Slim Band – Dania/Brazylia, Niemcy (Hamburg/Berlin), Finlandia, wydał właśnie płytę zatytułowaną „Real to Reel”, która od początku została pomyślana i zrealizowana jako w pełni analogowy „dokument”. Dostępna jest ona wyłącznie w formie analogowej na płycie LP oraz kasecie magnetofonowej; to rejestracja typu A | A .
tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, The Big Creek Slim Band

THE BIG CREEK SLIM BAND, „Real to Reel”
Wydawca: House Rockin’ Records HRR 003LP
Format: LONG PLAY
Premiera: 26 lutego 2026
Słuchał: WOJCIECH PACUŁA
Jakość dźwięku: 10/10
→ BIGCREEKSLIM.dk
Realizacja płyty w tej formie, w jakiej zrealizowano Real to Reel nastręcza wielu kłopotów i jest dla muzyków dużym stresem. Można ją porównać do nagrań direct-to-disc, a więc stron A i B zarejestrowanych za jednym podejściem. The Big Creek Slim Band to jednak doświadczeni muzycy. Big Creek Slim o swojej muzyce mówił:
Nie chodzi tu tyle o muzykę amerykańską czy czarną, ile o bluesa. Blues powinien być uniwersalnym uczuciem i światowym dziedzictwem. To, że gram w tym stylu – starym, czarnym, amerykańskim – ma coś wspólnego z tym, jaki jestem. Zawsze lubiłem odkrywać korzenie różnych rzeczy. Poszukuję również korzeni kultury skandynawskiej. Grałem dużo tradycyjnej muzyki irlandzkiej, a korzenie brazylijskiej samby mnie fascynują.
⸜ za: → www.DONSTUNES.com, dostęp: 22.02.2026.
Na płycie zagrali z nim Roger C. Wade – na harmonijce, Jaska Prepula – na kontrabasie, a także Micha Maass na perkusji.
Mieszkający w Niemczech Wade od 30 lat gra na harmonijce, ale jest też wokalistą i producentem na europejskiej scenie bluesowej i rootsowej. Chociaż na płycie tego nie zaznaczono, zakładam, że to właśnie on był producentem recenzowanego albumu. Roger jest liderem własnego zespołu The Houserockers, a także współpracuje z The European Blues Aces, występując w duecie lub trio ze Stefem Rosenem oraz gościnnie na wielu innych albumach. Roger wyprodukował również albumy Lockdown Sessions Volume I i II.
‖ Muzycy The Big Creek Slim Band, od lewej: Roger C. Wade, Michael Maass, Big Creek Slim oraz Jaska Prepula • zdj. mat. pras. The Big Creek Slim Band
Prepula jest fińskim muzykiem, znanym przede wszystkim jako basista w różnych zespołach bluesowych, rhythm&bluesowych, rock&rollowych, soul&rootsowych i rootsowych, w szczególności w Tomi Leino Trio, gdzie gra również na gitarze, oraz Constantine & Call Operators. Prowadzi też studio nagraniowe Suprovox w pobliżu Helsinek i gra z międzynarodowymi artystami, takimi jak RJ Mischo i Mark Humme.
Michael Maass, pochodzący z Berlina perkusista, członek Drumschool Berlin, jest fanem klasycznego bluesa. Jak się o nim pisze, „Maass wnosi do tego gatunku surową i autentyczną energię”.
‖ The Big Creek Slim Band w studiu • zdj. mat. pras. The Big Creek Slim Band
Mamy więc muzykę – blues, i muzyków – bluesowych i rootsowych. A do tego płytę nagraną na analogowym systemie, w wersji „live in studio”. To sytuacja, w której muzycy grają w dużym pomieszczeniu studyjnym, zazwyczaj w obecności niewielkiej widowni, a sygnał jest nagrywany bez dogrywania kolejnych ścieżek, zazwyczaj również be edycji. Co najwyżej gra się dany utwór kilkukrotnie i wybiera najlepsze podejście (ang. take).
W tym konkretnym przypadku muzycy poszli o krok dalej, bo nie tylko, że nagrali muzykę na żywo, to jeszcze sygnał z mikrofonów został na żywo zmiksowany i zarejestrowany na dwuścieżkowym magnetofonie analogowym. U początków elektrycznej rejestracji tak to właśnie wyglądało: mikrofon(y) → (ew.) mikser → lathe (nacinarka do lakieru). Po wprowadzeniu do studiów magnetofonów ścieżka pozostała bez zmian: mikrofon(y) → mikser → magnetofon. W latach 70. metoda ta została twórczo rozwinięta w Japonii przez pana Okihiko Sugano w jego wytwórni Audio Lab. Records; więcej → TUTAJ. Roger C. Wade o ich metodzie pisał do mnie:
Album został nagrany na żywo na taśmę, w jednym pomieszczeniu, przed niewielką publicznością — bez komputerów, wtyczek, dogrywek i edycji postprodukcyjnej. Muzyka została zmiksowana w czasie rzeczywistym podczas występu i nacięta bezpośrednio z oryginalnej taśmy master ¼” na lakier.
‖ The Big Creek Slim Band w studiu • zdj. mat. pras. The Big Creek Slim Band
Jak pisze dalej, celem nie było odtworzenie przeszłości, ale praca w sposób, w jaki kiedyś musieli pracować muzycy — skupiając się na brzmieniu, równowadze i wykonaniu w danej chwili. W rezultacie powstało „nie tylko całkowicie analogowe nagranie, ale także autentyczna migawka zespołu w konkretnym momencie”. I dalej:
Big Creek Slim jest powszechnie uważany za współczesnego mistrza tradycyjnego bluesa, a to nagranie uchwyciło coś rzadkiego: autorytet bez nostalgii, autentyczność bez naśladownictwa. Wydaje się mniej „produkcją”, a bardziej zachowanym wydarzeniem – czymś, co ma przetrwać obecne trendy i formaty.
Aby utrzymać ten analogowy „wibe” muzycy zdecydowali, że materiał ten nie będzie dostępny na płycie CD, w streamingu ani w wersji cyfrowej w plikach – zgodnie z zamierzeniem. Ale poza winylem można będzie go kupić również na kasecie magnetofonowej – kopii analogowej taśmy „master”. Taśmy, jak mówi Wade, nie są produkowane masowo, ale starannie wykonane na odpowiednim sprzęcie analogowym przy użyciu wysokiej jakości taśmy. Dodaje: „proszę myśleć o nich jako o poważnych kasetach, a nie nowinkach…”
▒ Nagranie
Real to Reel dokumentuje pojedynczą sesję nagraniową zespołu The Big Creek Slim Band, zarejestrowaną przed niewielką publicznością w studiu Analog-Treff e.V. w Norymberdze. Sesja została nagrana w całości analogowo, bez komputerów, kopii zapasowych, dogrywek i edycji postprodukcyjnej. Muzycy grali razem w jednym pomieszczeniu, dbając o równowagę, dynamikę i interakcję w czasie rzeczywistym. Decyzje dotyczące miksowania były podejmowane podczas występu, a nie po nim.
W torze, poza vintage’owymi mikrofonami, znalazła się konsola mikserska Studer 961, magnetofon stereofoniczny „master” Studer A807 z taśmą „master” ¼”. Lakier został nacięty przez specjalistów w SST Brüggemann we Frankfurcie.
‖ Daniel Krieger, dyrektor SST i jednocześnie inżynier nacinający lakier • zdj. mat. pras. SST
SST jest jednym z ważniejszych studiów masteringowych w Niemczech. W 1969 roku inżynier Albert Brüggemann założył firmę Schallplatten Schneid Technik Brüggemann. Jak czytamy w materiałach firmowych, dzięki swojej głównej pracy jako inżynier dźwięku i pomiarów w Hessischer Rundfunk „posiadał doświadczenie i wiedzę niezbędną do założenia studia nagrań płyt gramofonowych”, które od samego początku „było w stanie sprostać profesjonalnym wymaganiom”.
Ponieważ liczba zamówień szybko przekroczyła możliwości studia działającego w niepełnym wymiarze godzin, w 1971 roku żona Alberta Brüggemanna, Christa, zaangażowała się w technologię nagrań i przejęła wszystkie zadania związane z pracą studia. Duże wytwórnie płytowe, takie jak CBS, Bellaphon, Bertelsmann/BMG i inne, zlecały tutaj nagrywanie swoich bardziej wymagających produkcji. W 1994 roku powstało drugie, w pełni wyposażone studio nacinania lakieru, które od kilku lat jest prowadzone przez wykwalifikowanego inżyniera precyzyjnego, specjalistę ds. elektroniki i muzyka Daniela Kriegera. Kiedy w 2011 roku Christa i Albert Brüggemann przeszli na emeryturę, to właśnie on przejął kierownictwo firmy.
Firma SST zawsze korzystała z kompletnego sprzętu do nacinania firmy Neumann. Jak czytamy, przez lata, w ścisłej współpracy z SST, miało tam miejsce kilka zmian w technologii związanej ze studiem i ze sposobami nacinania lakierów.
Recenzujemy wersję Long Play (z autografem Wade’a :). Do porównania mieliśmy również płytę Test Press.
▓ Dźwięk
˻ PROGRAM ˺ ‖ Side A: 1. Kokomo, 2. Stray Dog Blues, 3. Pain ‖ Side B: 1. Boogie in the Park, 2. In Your Brand New Automobile, 3. Skinny Woman
Płyta The Big Creek Slim Band została nagrana w bardzo intymny sposób. To jest ciepło i ujmująco. Nie jest zagłaskana, ani wykastrowana z detali, ale jednak odbieramy ją jako pełnię, całość. Ustala to już pierwsza na płycie kompozycja ˻ A-1 ˺ Kokomo. Ponieważ to bardzo wierne nagranie, niemal „widzimy” wykonawców, tym bardziej, że można sobie tę sytuację wyobrazić patrząc na jedno ze zdjęć powyżej.
Pomiędzy utworami zachowano oklaski, ale też i ciszę. I jest coś w tej ciszy, co powoduje, że podkręcałem gałkę siły głosu do momentu, kiedy dźwięk robił się naprawdę duży. To realizacja, która pozwala na takie zachowanie, ponieważ jest absolutnie, naprawdę wyjątkowo, naturalna. Jakbyśmy słuchali muzyki w realnym pomieszczeniu, siedząc może nie tuż przed, ale w niewielkiej odległości od wykonawców.
W jej barwie instrumentów i głosu Big Creek Slima nie ma ostrości, jasności, a jednak to otwarte brzmienie. Ale otwarte takim, specyficznym, otwarciem taśmy analogowej. To trochę brudne brzmienie, nie tak klarowne, jak z wysokiej klasy rejestratorów cyfrowych, na przykład DSD, a i mniej nasycone na dole pasma. Ale tak to sobie chyba wyobrażali producenci.
Kontrabas słychać głownie „pudłem”, bez wyraźnego uderzenia i wybrzmienia. Ciekawe, ale nawet, kiedy – jak w ˻A-2˺ Stray Dog Blues na całość zostaje nałożony dość długi, ciemny pogłos, w Kokomo bardzo subtelny, ale i tak „brzmią” przede wszystkim „serca” dźwięków, a nie ich „ogony”. To kontrabas nie punktowy, a bardziej objętościowy, jeśli tak mogę powiedzieć. To znaczy odzywa sie nie tłustym i mocnym atakiem, a raczej wypłaszczonym, bardzo „drewnianym”, a przez to naturalnym.
Fajnie potraktowano gitarę elektryczną lidera. Ma ona nieco zgaszoną barwę, jest zadymiona. Ulokowana w lewym kanale brzmi w bardzo „rootsowy” sposób. Czyli kładzie rytm, ale nie narzuca się. Nawet kiedy ma solo, jak w początku ˻ A-3 ˺ Pain. To ten kawałek, przy którym podkręciłem dźwięk naprawdę głośno, ponieważ pozwala na to zarówno realizacja, z naturalnym atakiem i głęboką barwą, jak i bardzo ciche – chodzi o szumy – tłoczenie.
To płyta, która u mnie niemal nie szumiała, a trzaski były absolutnie minimalne. Znam to, założone w 2016 roku, ale sięgające korzeniami roku 1969, studio masteringowe Schallplatten Schneid Technik z innych płyt i muszę powiedzieć, że obok Pauler Acoustics i wychodzących stamtąd masterach DMM, to jedno z lepszych studiów masteringowych dla winylu, jakie znam. I to tej płycie przysługuje się w wyjątkowy sposób.
Otrzymujemy bowiem założoną przez muzyków „vintage’owość” dźwięku. Czyli takiego, jaki sobie wyobrażamy, że słychać było przez lampowe radio w latach 30. i 40. XX wieku, plus pełne pasmo i dynamika. Zapewne dzięki temu również i harmonijka, przecież dość ostry instrument, jest tu lekko z tyłu i bez wyraźnego ataku.
Ta sama estetyka będzie nam towarzyszyła na stronie B tego wydawnictwa. Nawet w szybkim, jak na tę płytę, ˻ B-1 ˺ Boogie in the Park dominuje środek pasma. Ale nie dopalony „lampowo”, a jakiś taki naturalny, wypływający z przekazu, a nie narzucony mu. To dlatego tak wiarygodnie to wszystko brzmi. Pomaga również oszczędna gra perkusisty, grającego miotełkami na werblu i siedzący na większym bębnie uruchamianym stopą.
I wszystko to jest niesamowicie czytelne.
Brak nakładek i wyeliminowanie jednej generacji taśmy – wielośladu – spowodowało, że szum nagrania jest minimalny, a energia doskonała. A przecież właśnie minimalizacja szumów i potrzeba wyraźniejszej definicji dźwięków stałą a wysiłkami inżynierów, którzy pod koniec lat 60. i w latach 70. opracowywali pierwsze cyfrowe systemy rejestracji – najpierw Nippon Columbia, we współpracy z NHK, a następnie Thomas Stockham z systemem Soundstream. Gdyby nagrywać w taki sposób, jak tutaj, nie byłoby to potrzebne.
Tym bardziej, że jest coś w głębi tego dźwięku, co powoduje, że muzyka płynie niespiesznie, meandruje brzmieniem gitary w ˻ B-2 ˺ In Your Brand New Automobile, delikatnie uderza basem itp. Nie napinamy się więc, a wręcz odstresowujemy. Można tej płyty słuchać w spokoju ducha, może nawet z piwem w ręku. Myślę, że idealnie będzi epasowała jako wirtualna ścieżka dźwięowa to seriali w rodzaju Yellowstone czy Tulsa King.
To kosmos dźwięków, ale kosmos skupiony, a nie rozstrzelony, Choć instrumenty są porozkładane w scenie ze skrajnie umieszczonymi gitarą i harmonijką oraz perkusją oraz kontrabasem naprzeciwko nas, to „rozumiemy” to jako jedną całość, jako prawdziwy występ. Czyli coś w rodzaju bycia tam, a nie w swoim pokoju z płytą odtwarzaną przez mechaniczne urządzenie.
I ciągle podgłaśniamy. Z każdym utworem nieco bardziej odkręcałem gałkę przedwzmacniacza, ale nawet przy kończącym krążek ˻ B-3 ˺ Skinny Woman nie jesteśmy miejscu, w którym by nam coś przeszkadzało. Po prostu obraz za każdym razem jest większy, a instrumenty mają większy wolumen.
Nie są one jakoś bardzo trójwymiarowe, ich orientacja w przestrzeni jest ustalana raczej za pomocą pogłosu i różnicy barw, a nie „widocznością” ich body – to też jedna z cech nagrań analogowych. Choć to nagranie bardzo intymne, to odbijający się pogłos, szczególnie dobrze słyszany w końcówkach fraz wokalu, poszerza perspektywę. Jest więc intymnie, a nie klaustrofobicznie.
▓ Podsumowanie
Kiedy nagrywasz płytę w sposób, który dawno wyszedł z użycia i jest przywoływany z wyraźną „agendą”, musisz wiedzieć, co robisz. Łatwo bowiem popaść w pastisz, a nawet śmieszność. Real to Reel jest jedną z płyt, która teog typu koncept, to jest nagranie „live”, ale w studiu, donosi do samego końca w fajny, żywy, wiarygodny sposób. To płyta o ciemnym, zadymionym dźwięku. I dlatego tak naturalny.
Nie została nagrana w jednym podejściu, jak sugerują materiał prasowe ponieważ słychać wyciszenia oklasków po zakończeniu utworu. Czyli była jednak edycja w sensie wyboru podejść. Ale i tak brzmi to tak, jakby to był koncert, bez przerw. Czyli jest energia, mikrodynamika, a przede wszystkim poczucie uczestnictwa w czymś szczególnym. Będzie się państwu podobała, jestem tego pewien.
» Jakość dźwięku: 10/10
→ BIGCREEKSLIM.dk
→ www.ROGERWADE.de
»«
JAK SŁUCHALIŚMY • Odsłuch został przeprowadzony w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Płyta została odsłuchana na gramofonie Rega P8 z wkładką Denon DL-103R, a także TechDAS Air Force IV z wkładką Miyajima Labs. Destiny – obydwa z przedwzmacniaczem RCM Audio. Sygnał przesyłany był do lampowego przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo i wreszcie do wzmacniacza mocy Soulution 710 oraz kolumn Harbeth M40.1. Okablowanie – Crystal Cable Absolute Dream, Siltech Triple Crown, z zasilaniem Siltech, Acoustic Revive i Acrolink.
tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, The Big Creek Slim Band
«●»



